XIII Kongres Światowej Federacji Głuchych 
(relacje polskich uczestników Kongresu)

 Udział w Kongresie wzięło 2171 osób z 90 krajów. Kongres obsługiwany był między innymi przez ponad 100 osobowy społeczny komitet organizacyjny oraz 120 tłumaczy języka migowego znających równocześnie język angielski.
Kongres był wspaniałym pokazem nowoczesnej technologii w służbie człowieka niesłyszącego. Na Kongresie po raz pierwszy zastosowano przetwarzanie głosu na tekst. Przemówienia w czasie uroczystości otwarcia i zamknięcia Kongresu oraz wszystkie wystąpienia naukowe odbywające się w głównej auli odtwarzane były na dużym ekranie, na którym centralną postacią była osoba referująca w języku migowym względnie mówionym, następnie tłumacz międzynarodowego języka migowego. Na dole ekranu ukazywały się napisy w języku angielskim, będące dosłownym tłumaczeniem wystąpienia. Było to duże ułatwienie dla osób głuchych znających język angielski chociażby tylko w piśmie.

Obrady naukowe Kongresu odbywały się w kilku komisjach: edukacji, języka migowego, kultury i sztuki, technologii, praw człowieka, krajów rozwijających się, zdrowia, tłumaczy. Oprócz tego obradowały zespoły zainteresowań: zespół osób starszego wieku, biznesmenów, głuchoniewidomych, mniejszości, kobiet, osób głuchych z dodatkowymi niepełnosprawnościami, rodziny, religii i młodzieży. Był to w moim życiu już siódmy Kongres. Przyznam, że obrady naukowe tego Kongresu rozczarowały mnie. Zabrakło wielu wybitnych, znanych na świecie naukowców zajmujących się problemami głuchoty. Referaty wygłaszane były, poza nielicznymi wyjątkami, przez działaczy społecznych. Wyjątkiem była komisja edukacyjna, gdzie referaty wygłaszali doświadczeni głusi pedagodzy. W czasie obrad tej komisji bardzo silnie podkreślano prawo dziecka głuchego do posługiwania się językiem migowym. Jest to znaczący element walki z pokutującymi jeszcze w niektórych krajach, względnie środowiskach edukacyjnych, poglądami, że jedyną dobrą metodą w procesie kształcenia głuchych jest metoda oralna. I muszę powiedzieć, że z moich obserwacji środowisk głuchych z różnych krajów wynika, że poziom intelektualny tych środowisk znacznie wzrósł. Głusi są lepiej wykształceni, posiadają dużą wiedzę o otaczającym świecie, często spotyka się osoby o zasobie wiedzy typu erudycyjnego. Jest to niewątpliwie wynikiem coraz szerszego stosowania języka migowego w procesie edukacji. Ale to nie wszystko. Wielką rolę odegrała i nadal odgrywa rewolucja technologiczna, a przede wszystkim postęp w dziedzinie informatyki. W roku 1975 widziałem w szkole elementarnej przy Uniwersytecie Gallaudeta w Waszyngtonie pierwsze lekcje z wykorzystaniem komputerów osobistych. Wówczas nazywano to eksperymentem. Dziś jest to powszechne i odgrywa znaczącą rolę w procesie rozwoju intelektualnego młodego pokolenia. W ostatnich latach nabiera znaczenia powszechne już na świecie korzystanie z Internetu, będące doskonałym sposobem poszerzania wiedzy. Komisja języka migowego dyskutowała na temat unifikacji międzynarodowego języka migowego i rozszerzenia zasobu jego słownictwa. Istnieje bowiem przekonanie, że język "Gestuno" opracowany z górą dwadzieścia lat temu już nie wystarcza. Spowodowane jest to między innymi rewolucją technologiczną i wzrostem potrzeb intelektualnych środowiska.

To są pierwsze, na gorąco spisane spostrzeżenia. Głównym hasłem Kongresu było: "Diversity & Unity", co tłumaczyć można jako: "różnorodność i jedność" lub "jedność mimo różnic". Zamysłem autorów tego hasła miało być podkreślenie tożsamości środowiska i jego dążenia do jedności. Od pewnego czasu są to elementy mocno podkreślane przez władze Światowej Federacji Głuchych. Nie brak jednak niestety również szowinizmu środowiskowego, który jaskrawo widać w wystąpieniach niektórych prominentnych działaczy. Dla nas kuriozalne są roszczenia, by każdy człowiek na świecie nauczył się języka migowego. Głosiciele tych i tym podobnych roszczeń zapominają, że to nie świat powinien dostosować się do środowiska głuchych, ale właśnie dążeniem tego środowiska powinno być takie dostosowanie się do życia w społeczeństwach, które przyniesie mu pełne uprawnienie i należytą pozycję. Przypomina mi się w tym momencie inne hasło - hasło V Kongresu z 1967 r. w Warszawie: "Głusi wśród słyszących". I trudno oprzeć się wrażeniu, że to właśnie hasło miało bardzo głęboką treść. Obecnie wielu odbiega od wyrażonych przez nie idei. Coraz więcej jest dążeń izolacjonistycznych, wprost negowania roli osób słyszących i zamykania się we własnym świecie. I być może dlatego zabrakło zainteresowania Kongresem ze strony najwybitniejszych uczonych świata, których tylu było na dawniejszych Kongresach, a którzy jednak nadal wnoszą wkład w rozwój wiedzy o głuchocie.

W dniach 23 i 24 lipca odbyło się Zgromadzenie Generalne Światowej Federacji Głuchych. Zgromadzenie przyjęło sprawozdania merytoryczne i finansowe za lata 1995-99 oraz program działania obejmujący wizję sytuacji głuchych na świecie do roku 2020.
Zgromadzenie zaakceptowało kandydatów do członków władz Federacji na lata 1999 - 2003. Skład Zarządu przedstawia się następująco: prezes - Liisa Kauppinen (Finlandia), wiceprezes - Leonard Mitchell (Kanada), członkowie - Serena Corazza (Włochy), Joo-Hai Kang (Korea), Kobus Kellerman (RPA), Francis Oranit (Uganda), Roslyn Rosen (USA), Feliciano Sola Limia (Hiszpania), Eiichi Takada (Japonia), Lars-Ake Wikstrom (Szwecja). Miejscem następnego, XIV Kongresu w 2003 roku będzie Montreal w Kanadzie, w tajnym głosowaniu miasto to wygrało z Glasgow (Szkocja) i Lizboną (Portugalia).

Kazimierz Diehl
(pełna wersja tekstu dostępna jest w formacie pdf)

 

Kongres odbył się w robiącym wrażenie swą wielkością gmachu Centrum Kongresowego, obiektu składającego się z trzech części znajdujących się pod jednym dachem. Aby zdać sobie sprawę z jego ogromu, nadmienię, że w części trzeciej odbywały się rozgrywane jednocześnie na 28 stanowiskach mistrzostwa siatkówki. Same zaś obrady odbywały się w części pierwszej, składającej się z kilku pomniejszych sal o bardziej kameralnym charakterze. W odrębnej sali nieliczne stoiska miały firmy i instytucje: telewizyjne, telekomunikacyjne, Uniwersytet Gallaudeta, Instytut Technologiczny w Rochester, wydawnictwa oraz inne. Tamże też eksponowana była wyjątkowo skromna, bo licząca zaledwie kilka plansz ekspozycja grafik i malarstwa niesłyszących. Do kraju naprawdę daleko, ale nawet tutaj nie zabrakło jednego chociaż Polonusa z chęcią służącego radą i pomocą - Tony Klimka z Raciborza, który wyemigrował z Polski przed 30 laty. Na kongres przyleciał z odległego o aż 4000 km miasta Perth, znajdującego się dokładnie na drugim końcu Australii.
Aczkolwiek głównym hasłem Kongresu było "Diversity and Unity"- (jedność w różności) to w zasadzie jego dewizą przewodnią były prawa człowieka niesłyszącego, w szeroko pojętym aspekcie humanistycznym, kulturowym i komunikacyjnym. Skok cywilizacyjny w ciągu ostatnich 20 lat spowodował, że w wielu krajach, zwłaszcza na Zachodzie zaakceptowano odmienność środowiska niesłyszących, jego język a także specyficzne potrzeby. Efektem tych zmian jest wyraźne rozszerzenie horyzontów myślowych niesłyszących i zmniejszenie dystansu dzielącego ich od świata słyszących. Z drugiej jednak strony, w krajach mniej tolerancyjnych konflikt kulturowy się zaostrzył. Środowisko, nie otrzymując pomocy z zewnątrz, po prostu nie nadąża z przystosowaniem się do szybko, wciąż na nowo zmieniającej się rzeczywistości. Nie identyfikuje się z nią w obliczu gwałtownych zmian spowodowanych przede wszystkim rewolucją informatyczną. Nastąpiło też znaczne rozwarstwienie wewnątrz środowiska wynikające ze zróżnicowania poziomu wykształcenia, umiejscowienia w wyższych niż dotychczas strukturach społecznych i zawodowych a także z dostępności do nowych technologii. Ogólnie potwierdzona i jeszcze mocniej utrwalona została lansowana już od kilku lat teza, że ze względu na odmienność w postrzeganiu świata niesłyszący zawsze będą stanowili odrębność kulturową i językową. Niezwykle ostro potępiono istniejącą wciąż w wielu krajach dyskryminację języka migowego. Przymus uczenia języka werbalnego (mówionego) bez migowej alternatywy, w sytuacji gdy niesłyszący nie jest w stanie go przyswoić, uznano wręcz za przejaw językowego ludobójstwa. Dobry jest język spełniający swą rolę, umożliwiający komunikowanie się i wymianę informacji mającej coraz większe znaczenie w życiu. Jeżeli funkcje te są spaczone lub nie są realizowane następuje alienacja i degradacja społeczna. Powaga problemu została podkreślona przez specjalną i odrębną ceremonię "Blue Ribbon" (błękitna wstążeczka), będącej protestem przeciw dyskryminacji niesłyszących i poświęconą ludziom, którym odebrano szansę zrozumienia świata. Przyznać trzeba, że na Kongresie widoczne były efekty lansowania powyższych idei i innego spojrzenia na język migowy. Po raz pierwszy chyba pojawiła się generacja ludzi młodych, wykształconych, świadomych swych możliwości, posługujących się niemal wyłącznie językiem migowym, ale oswojonych już z nową techniką i w niej właśnie widzących szansę własnego rozwoju. Charakterystycznym przykładem może być Kanadyjka polskiego pochodzenia - Jolanta Łapiak. Wygłosiła ona z swadą oraz dużą znajomością rzeczy referat "Głusi w wieku Internetu". Wyraźny wzrost poziomu intelektualnego niesłyszących jest chyba wynikiem działalności amerykańskiego Uniwersytetu Gallaudeta, który poprzez swych wychowanków ma coraz większy wpływ na kształtowanie polityki i strategii Światowej Federacji Głuchych w tym zakresie.


Centrum Kongresowe


Zgromadzenie ŚFG


Jolanta Lapiak mówiła o możliwościach nowoczesnych technologii, a zwłaszcza Internetu

 Sprawy zaszły tak daleko, że nawet na Kongresie większość młodych tłumaczy ograniczała się tylko do czystego migania, bez artykułowania tłumaczonych kwestii, co osobiście uważam już za przesadę. Innym, nieco zaskakującym i bardzo widocznym efektem wpływów Uniwersytetu Gallaudeta było odchodzenie od międzynarodowego języka migowego, a także niektórych języków narodowych, być może jako zbyt mało precyzyjnych oraz niemal powszechna dominacja języka amerykańskiego i jego pochodnych. Uniwersytet Gallaudeta dokładając starań, aby z migowego uczynić prawdziwy język a nie substytut, tworzy wzory, matryce, po które z chęcią sięgają inni. Największe jednak znaczenie ma w tym przypadku fakt, że Amerykanie, szkoląc u siebie młody narybek z całego świata, przekazują mu swoje idee, systemy szkolenia, a także język, które później absolwenci uczelni wdrażają w rodzinnych krajach. Ta dość nagła i gwałtowna ekspansja języka amslan (american sign language) przypomina w jakimś sensie międzynarodową karierę języka angielskiego i źle wróży narodowym, bądź ojczystym językom migowym, gdyż różnice między amslanem a np. polskim językiem migowym są dość istotne.

Kongres przebiegał też pod znakiem niewyobrażalnej dotychczas i otwierającej nowe perspektywy, technologii. Pamiętam jak przed laty, współpracując jeszcze z telewizją, utrzymywałem kontakt z instytutem w Anglii, który prowadził prace nad możliwością automatycznego przekształcania głosu w tekst. Odnosiłem się do tych spraw z sceptyzmem, bo wydawało mi się to mało prawdopodobne. I oto tu właśnie byłem świadkiem prawdziwego triumfu - bezpośredniej zamiany głosu w napisy. Polegało to na tym, że spikerka mówiła do mikrofonu, a komputer bezpośrednio, bez użycia klawiatury przetwarzał mowę w tekst, który ukazywał się na dole wielkiego ekranu podobnie jak w kinie - nie literami lecz całymi słowami. Jest to sukces wręcz oszołamiający, którego znaczenia jeszcze nie w pełni jesteśmy w stanie docenić. Być może dalsze udoskonalanie tego działającego tylko w języku angielskim systemu, stworzenie wersji w innych językach oraz idące za tym zmiany w edukacji kiedyś w przyszłości znacznie przyczynią się do zniwelowania bariery komunikacyjnej niesłyszacych i rozbicia tzw. kręgu ciszy. Kolejnym, na razie sygnałem, jest zapowiedź próby wykorzystania tych możliwości w telefonii komórkowej. Obecnie trwają prace i jest prawdopodobne, że z chwilą wprowadzenia nowego standardu, który ma zastąpić GSM, będziemy świadkami następnego przełomu. Mam więc nadzieję, że zobaczymy na swoim telefonie, a raczej przeczytamy, co do nas mówią. Pamiętając o swoich wcześniejszych wątpliwościach, zaczynam wierzyć we wszystko. Osobną sprawą jest gwałtowny rozwój telekomunikacji i wymuszenie działań w celu lepszego wykorzystania istniejących standardów do wzbogacenia łączności tekstowej, jednokierunkowej, dialogowej oraz wideo-telefonicznej w różnych systemach i opartych na sieci ISDN a także typu SMS. Tak więc w końcu doczekaliśmy się tego, że osiągnięcia najnowszych technologii funkcjonujące dotychczas poza granicami rzeczywistych potrzeb zaczęły służyć nam naprawdę, ułatwiając życie. Są to dopiero początki długiej drogi i wcześniej czy później urządzenia te staną się niewątpliwie równie popularne jak nieosiągalne jeszcze nie tak dawno faksy.

Romuald Kuś
(pełna wersja tekstu dostępna w formacie pdf) 


PZG.ORG.PL | Działalność PZG | Placówki PZG | Prezydium ZGPZG | Komisje | About PZG |Świat Ciszy InformacjeKulturaTechnika | Opinie | Język migowy | Historia | Prawo | Media i linki | Archiwum | Galeria | Malarstwo | Fotografia | Rzeźba | Grafika komputerowa | | Forum | Ogłoszenia | Wideokonferencja | Księga gości | Kontakt


Polski Związek Głuchych 1999-2007 Wszelkie prawa zastrzeżone, wykorzystywanie jakichkolwiek elementów strony bez zezwolenia autorów jest zabronione. Najlepiej oglądać w Microsoft Internet Explorer >4.0, w rozdzielczości > 800/600.