Niesłyszący aktorzy w przedstawieniu "DZIECI MNIEJSZEGO BOGA".



6 listopada br. w "Fortecy" przy ul. Zakroczymskiej 12 w Warszawie odbyła się prapremiera sztuki "Dzieci mniejszego Boga" Marka Medoffa przygotowana przez Towarzystwo Teatrum. Przedstawienie wyreżyserowała Maria Ciunelis. W roli niesłyszących bohaterów wystąpili niesłyszący aktorzy - Monika Majer i Michał Łach.

Sztuka opowiada historię miłości nauczyciela mowy w szkole dla głuchych Jamesa Leedsa (Tomasz Kozłowicz) i głuchej uczennicy Sary (Monika Majer). Nie jest to jednak tylko melodramat. Sztuka porusza ważne dla środowiska osób niesłyszących problemy. Pokazuje ich walkę o swoje miejsce w społeczeństwie, o prawo do używania języka migowego i należytej edukacji.

Pamiętamy przedstawienie sztuki Medoffa wystawiane przed laty w teatrze Ateneum. Wtedy rolę Sary, niesłyszącej uczennicy szkoły dla głuchych, rewelacyjnie zagrała Maria Ciunelis. Tym razem Maria Ciunelis podjęła się reżyserii spektaklu, a w roli Sary obsadziła niesłyszącą aktorkę - Monikę Majer. I był to bardzo dobry wybór. Monika Majer pokazała ogromny talent aktorski. Przekonująco oddała dramatyczne przeżycia niesłyszącej Sary. Dobrze wypadł również inny niesłyszący aktor - Michał Łach, który zagrał Orina - młodego działacza na rzecz praw osób niesłyszących.

Próby do spektaklu trwały kilka miesięcy i były bardzo trudne. Efekt okazał się warty wysiłków. Przedstawienie pokazało, że niesłyszący mogą brać udział w profesjonalnych przedsięwzięciach artystycznych. "Nie chodzi nam o teatr terapeutyczny, ale o teatr na najwyższym poziomie artystycznym" - wyznała Maria Ciunelis. Pani Marii i wszystkim osobom biorącym udział w przygotowaniu przedstawienia gratulujemy i dziękujemy.

Towarzystwo Teatrum: "Dzieci mniejszego Boga" Marka Medoffa, reżyseria - Maria Ciunelis; aktorzy - Monika Majer, Tomasz Kozłowicz, Michał Łach, Agata Sasinowska, Jacek Kawalec, Anna Gronostaj; scenografia - Marcin Stajewski, kostiumy Małgorzata Bursztynowicz, muzyka - Paweł Przewański.



Rozmowa z niesłyszącymi aktorami - Moniką Majer i Michałem Lachem

Marek Lasecki: Przedstawienie "Dzieci mniejszego Boga", w którym zagraliście role niesłyszących zdobyło wiele dobrych recenzji. "W świecie Ciszy" pisaliśmy o nim w poprzednim numerze. Przyjmijcie najlepsze gratulacje. Powiedzcie, jak doszło do tego, że zagraliście w tym przedstawieniu.

Monika Majer: To długa historia. Jak miałam 12 lat, grałam ze znaną aktorką Marią Ciunelis w filmie "Killevippen". Moja gra zyskała duże uznanie. Po kilku latach Maria Ciunelis w nawiązała się ze mną kontakt, gdy poszukiwano niesłyszącej dziewczyny, która potrafi i mówić i migać, do serialu "Na dobre i złe". Bez wahania zgodziłam się i zagrałam w serialu. Po tym występie Maria Ciunelis zaproponowała mi zagranie roli Sary w sztuce "Dzieci mniejszego Boga", którą właśnie przygotowywała dla Towarzystwa Teatrum.

Michał Lach: Od znajomych dostałem wiadomość, że szukają niesłyszącego studenta, dobrze mówiącego i migającego, do zagrania w spektaklu "Dzieci mnieszego Boga". Wtedy się zgłosiłem, po rozmowie od razu zostałem przyjęty.

ML: Jak wyglądały przygotowania do próby do spektaklu?

MM: To była naprawdę trudna praca. Zupełnie inaczej pracuje się w filmie i w teatrze. W filmie można wiele razy powtarzać ujecie, a w teatrze już nie. Trzeba być dobrze przygotowanym. Myślałam, że będę trochę mówiła, ale w tej roli miałam tylko migać. To trudne, mimo wszystko udało się.

MŁ: Na początku czytaliśmy teksty, dialogi. My migaliśmy, inni aktorzy nie, bo nie znali języka migowego. Musieli się uczyć języka migowego i szybko robili postępy.

MM: Od maja do września mieliśmy spotkania, czytaliśmy teksty, próbowaliśmy migać na pokaz, aby wszyscy mogli poznać język migowy. Aktor Tomasz Kozłowicz więcej się uczył migać, bo taką miał rolę. Pierwszą poważną próbę na scenie mieliśmy we wrześniu. Przez dwa kolejne miesiące intensywnie ćwiczyliśmy.

MŁ: Tak, ćwiczyliśmy prawie cały dzień, od rana do wieczora, czasami musiałem wyjść z próby do szkoły na wykłady, a Monika do pracy. Podczas prób nie zawsze wiedziałem, gdzie stanąć, bo ciągle zmieniali ustawienia, można było się pogubić.

ML: A jak porozumiewaliście się z innymi aktorami?

MŁ: Dużych trudności nie mieliśmy. Dobrze ich rozumiałem.

MM: Nie było problemu, przede wszystkim oni byli zawsze mili dla nas. Można było z nimi swobodnie rozmawiać, nawet prywatnie. Gdybyśmy nie umieli mówić, może by było inaczej.

ML: Jak wspominacie premierę? Mieliście pewnie ogromną tremę, ale wszystko skończyło się dobrze, po zakończeniu przedstawienia czekały was długie owacje...

MŁ: Baliśmy się. Na premierę przyszli nasi znajomi, przyjaciele i głusi. To był ciężki dzień. Od rana miałem wykłady w szkole, potem przybiegłem na ostatnią próbę przed premierą, podwójnie zdenerwowany.

MM: Nigdy nie zapomnę tego dnia, miałam łzy w oczach. Gdy jako dziecko grałam w filmie Killevipen wcale nie bałam się. Teraz trochę tremy miałam, ale później już było dobrze. Nie ukrywam się, że kiedyś dawno marzyłam o zagraniu roli Sary w sztuce "Dzieci mniejszego Boga". Jednak marzenia się spełniają. Bardzo mi się podobała Marlee Matlin w roli Sary w filmie amerykańskim, bo ona - mimo że całkowicie głucha - świetnie poradziła sobie z tą rolą. Pomyślałam, że ja też mogę spróbować.

ML: Jakie macie plany na przyszłość? Będzie nadal występować?

MM: Na razie nie wiem. Mamy kolejne występy w Warszawie. Przedstawienie pokażemy też w innych miastach. Wiem, że Maria Ciunelis ma nowe pomysły. Ona nas ceni i chce z nami dalej współpracować.

MŁ: Są plany, ale też koszty. Potrzebni są sponsorzy. To był mój pierwszy występ w poważnym teatrze, wcześniej grałem tylko w szkolnych przedstawieniach. Jeśli bym dostał kolejną propozycję, to chętnie przyjmę.



Monika Majer w roli Sary

Maria Ciunelis, Tomasz Kozłowicz, Michał Lach i Monika Majer

Michał Lach i Monika Majer w redakcji "Świata Ciszy"


Polski Związek Głuchych 1999-2007 Wszelkie prawa zastrzeżone, wykorzystywanie jakichkolwiek elementów strony bez zezwolenia autorów jest zabronione.