Pluton Głuchoniemych w Powstaniu Warszawskim

Włodzimierz Śmieciński

W sierpniu 2004 roku obchodziliśmy 60. rocznicę Powstania Warszawskiego. My, głusi wychowankowie Instytutu Głuchoniemych i Ociemniałych w Warszawie braliśmy udział w walce z okupantem niemieckim. Obecnie jesteśmy najstarszymi, żyjącymi wychowankami - uczestnikami Powstania Warszawskiego i pragniemy przekazać swoje wspomnienia. Poświęcamy je zmarłym kolegom - uczestnikom Powstania Warszawskiego.

Od utworzenia w Instytucie Głuchoniemych podziemnej organizacji głuchych, którą prowadził profesor wychowania fizycznego - ppor. Wiesław Jabłoński (pseudonim Łuszczyc), pierwszymi jej członkami od 1941 r. byli: Włodzimierz Anders (Tezet), Jerzy Obrycki (Bim), Kazimierz Włostowski (Igo). Była to organizacja Związek Walki Zbrojnej (ZWZ), powstała w listopadzie 1939 r., później, w lutym 1942 r. uchwałą rządu emigracyjnego w Londynie przemianowana na Armię Krajową. Pierwsi członkowie wyszukali pewnych i zaufanych kolegów do organizacji podziemnej, która w 1942 r. liczyła 22 osoby. Między innymi wstąpił do niej Janusz Bedyński (Sekund).

Członkowie plutonu przewozili ulotki, dokumenty, prasę konspiracyjną, a także broń i amunicję do wskazanych punktów. Pod pozorem spotkań towarzyskich pluton głuchych spotykał się na terenie Instytutu w domu ogrodnika w celu odbywania szkolenia wojskowego. Trwało to od 1942 r. do końca lipca 1944 r.

27 lipca 1944 r. dowództwo AK zarządziło ostre pogotowie. Dla naszego plutonu miejscem zbiórki był Instytut Głuchoniemych. Z 22 członków nie wszyscy dotarli na to miejsce. 1 sierpnia o godzinie "W" (17.00) wybuchło Powstanie Warszawskie. W czasie Powstania do plutonu wstąpili nowi, głusi ochotnicy - pluton powiększył się do 29 osób i przygotowywał się do udziału w walce zbrojnej jako rezerwa pod dowództwem ppor. Wiesława Jabłońskiego. Był to konspiracyjny, 3. pluton (nr 1107) IV kompanii AK z drugiego rejonu obwodu I - Śródmieścia - o czym dowiedzieliśmy się już po wojnie. Zostaliśmy wcieleni do kompanii, która posiadała tylko trzy karabiny, kilka krótkich pistoletów, granaty i butelki z benzyną. Przykro nam było, że nie dostaliśmy broni, ale w pierwszych dniach Powstania wszędzie jej brakowało. Punktami oporu wroga były gmach YMCA na ul. Konopnickiej i hotel sejmowy na ul Wiejskiej. Plac Trzech Krzyży, ulica Książęca do rogu Ludnej i Okrąg były w naszych rękach. Pierwszym naszym zadaniem było umocnienie ogrodzenia przed Instytutem, koło wejścia do drukarni oraz postawienie barykady na ulicy Książęcej. Po przeorganizowaniu 3. plutonu z rezerwy przeszliśmy do grupy bojowej. W nocy z 6 na 7 sierpnia odbył się nasz pierwszy wypad polegający na oskrzydleniu gmachu gimnazjum im. Królowej Jadwigi, w którym mieścił się "Soldatenheim". Wspierał nas inny oddział powstańców, z ulic Hożej i Mokotowskiej. Po godzinnej utarczce załoga niemiecka wycofała się w głąb ulicy Wiejskiej, pociągając ze sobą załogę "Domu Włoskiego" (w którym mieściło się kino "Apollo", przed wojną kino "Napoleon"). Niemcy podpalili oba gmachy. Pożar ugaszono dzięki ofiarnej pomocy głuchych i ludności cywilnej. Od razu przystąpiliśmy do budowania barykady na ulicy Wiejskiej i w Alejach Ujazdowskich. Mimo ostrzeliwania przez Niemców, z budynku YMCA, hotelu sejmowego i ze zdobytego terenu, nie było strat po naszej stronie. 9 sierpnia oddział nasz podzielono na grupę liniową i grupę do obrony. Pełniliśmy warty w zdobytym gmachu gimnazjum im. Królowej Jadwigi. W międzyczasie ppor. Jabłoński został przeniesiony do oddziałów walczących na Czerniakowie, a naszym dowódcą został starszy sierżant Edmund Malinowski (Mundek). Zajmowaliśmy stanowiska w "Domu Włoskim" (po wojnie zniszczony budynek rozebrano, obecnie znajduje się w tym miejscu hotel Sheraton). Naszym zadaniem była obserwacja ruchów nieprzyjaciela w pobliżu gmachu YMCA przy ulicy Konopnickiej. W czasie służby obserwacyjnej została podjęta próba dokonania podkopu z drukarni Instytutu przez "Dom Włoski" pod budynek YMCA, z którego Niemcy ostrzeliwali tylną część gmachu Instytutu. W dalszych dniach staliśmy na posterunkach dookoła Instytutu Głuchoniemych, w przyległych ogrodach oraz pałacyku dla niewidomych, z którego mieliśmy widok na park Frascati, gmach YMCA, ambasady chińską i francuską oraz willę profesora Pniewskiego, przy Alei Na Skarpie. W pierwszych dniach Powstania willa była w naszych rękach, później toczyły się tu zacięte walki. Duży wkład w obronę wniósł nasz pluton głuchych. Pod koniec sierpnia Niemcy zaczęli bombardować z samolotów oraz ostrzeliwać z ciężkich moździerzy ulicę Książęcą i Powiśle. Musieliśmy ratować rannych, przenosiliśmy ich do punktów opatrunkowych lazaretów polowych. 2 września nastąpił nalot "stukasów"- samolotów niemieckich na Plac Trzech Krzyży. Kilka celnych bomb zmieniło w gruzy kościół Św. Aleksandra, rozdarło gmach "Domu Włoskiego", rozwaliło gimnazjum im. Królowej Jadwigi. Jakimś cudem ocalał gmach Instytutu Głuchoniemych, który po upadku powstania Niemcy spalili miotaczami ognia. Jedna z bomb wybuchła przed budynkiem YMCA, niszcząc umocnienia przy wejściu. Załoga niemiecka oraz "własowcy" zaczęli w popłochu uciekać. Najbliższa placówka powstańcza oraz nasz pluton głuchych wykorzystały to robiąc, podczas nalotu, natychmiastowe natarcie na YMCA. Opanowano budynek, wzięto jeńców, zdobyto broń, amunicję i zapasy żywności. Sami Niemcy ułatwili zadanie powstańcom - zdjęli sztandar ze swastyką z dachu budynku, bo potrzebny był na pogrzeb żołnierza niemieckiego. Tym wprowadzili w błąd lotników niemieckich, którzy rzucając bombę na gmach myśleli, że jest on w rękach powstańców. Podczas ataku na gmach YMCA Jerzy Obrycki (Bim) został ranny w głowę odłamkami muru, stracił przytomność i został wyniesiony przez nasze sanitariuszki do lazaretu polowego na terenie Instytutu, gdzie pomocy udzieliła mu doktor Franciszka Burska - lekarz szkolny Instytutu, która prowadziła Harcerski Punkt Sanitarny. W następnych tygodniach Powstania pełniliśmy funkcje wartownicze oraz robiliśmy wypady w stronę ogrodów Frascati na pozycje niemieckie. Silne natarcie wroga z ziemi i z powietrza załamywało naszą obronę, brakowało amunicji, elektryczności, wody i żywności. Nasz pluton znajdując się pod stałym ostrzałem nie poniósł większych strat, kilku członków było lekko rannych. Dowództwo AK mianowało Kazimierza Włostowskiego (Igo) kapralem i odznaczyło go Krzyżem Walecznych. Włodzimierz Anders (Tezet) i Jerzy Obrycki (Bim) zostali awansowani na stopień starszego strzelca i otrzymali Krzyże Walecznych; kilku innych kolegów otrzymało również awanse i odznaczenia.

Po 63 dniach bohaterskiego zrywu Powstania Warszawskiego, 2 października nastąpiła kapitulacja. Do niewoli niemieckiej poszło 9 członków plutonu. Niemcy wywieźli ich do obozu dla jeńców, a dwaj nieletni (w wieku 16 i 17 lat) zostali odesłani do obozu dla młodzieży.

Jerzy Obrycki (Bim), ranny podczas powstania, wraz z sześcioma kolegami z plutonu głuchoniemych poszedł do niewoli niemieckiej. Zostali oni przewiezieni do obozu wojennego - stalagu X B w Sandhostelu, a następnie na Komando Grossbostel (Hamburg). Jako jeńców zmuszano ich do pracy w fabryce i zakładach przemysłu kolejowego, gdzie pracowali po 12 i więcej godzin na dobę. W lutym 1945 r. Jerzy Obrycki z powodu wysokiej gorączki nie stawił się na apelu. Sierżant niemiecki ukarał go za trzygodzinnym staniem na 20-stopniowym mrozie w samej bieliźnie, butach bez skarpet i niedbale narzuconym płaszczu. W kwietniu 1945 r. na skutek zbliżania się wojsk alianckich obóz ewakuowano do Husum (Schleswig-Holstein). Jeńcy maszerowali pieszo 180 km, dziennie po 30 km. Po wyzwoleniu przez Anglików, od 8 maja do 8 czerwca 1945 r. Jerzy Obrycki przebywał w szpitalu, a w 1946 r. wrócił do kraju.

Większa część oddziału nie wierzyła Niemcom i nie poszła do niewoli. Janusz Bedyński (Sekund) upadek powstania odczuł bardzo boleśnie, zastanawiał się, co zrobić: czy iść do niewoli jako żołnierz Powstania, czy opuścić Warszawę razem z ludnością cywilną? Nie wierząc Niemcom, a znając terror hitlerowski z pięciu lat okupacji, wybrał drugi wariant. Dowództwo niemieckie rozkazało cywilom opuścić Warszawę - pozostanie groziło śmiercią przez rozstrzelanie. Janusz Bedyński został wraz z innymi wywieziony z Warszawy Zachodniej do Pruszkowa, gdzie znajdował się przejściowy obóz dla cywilnej ludności. Z obozu udało mu się uciec i po paru dniach znaleźć się w rodzinnych stronach.

Do opisanej organizacji podziemnej należeli: Władysław Bednarzewski (Orzeł), Stanisław Cepek (Intral), Bolesław Chruściel (Kot), Stefan Czarnecki (Omega), Tadeusz Grzegorzewski (Krak), Jan Klimczewski (Tajemniczy), Henryk Konrad (Graf), Mieczysław Lubomski (Dzik), Jan Maciejczyk (Jastrząb), Józef Migalski (Bilara), Henryk Ostachiewicz (Zoryś), Leon Sadomski (Radło), Jan Sopyło (Igła), Kazimierz Sułowski (Czuwaj), Wacław Szyszkowski (US), Henryk Wasiłowski (Czerwony), Wacław Witkowski (pseudonim nieznany), Witold Wroczyński (Told). W Powstaniu przyłączyli się do plutonu nowi ochotnicy: Wacław Bałdecki (Żubr), Alojzy Bednarski (Karabin), Marian Falecki (Helmar), Stanisław Gajda (Gaj), Mikołaj Kozyrew (Bohun) - Rosjanin, Zygmunt Lachman (Miarka), Zofia Purska-Goszczyńska (Zośka) - sanitariuszka, Witold Sawicki (Kamień), Tadeusz Słojkowski (Tygrys), Jadwiga Stec-Smoczkiewicz (Jaskółka) - sanitariuszka, Franciszek Zonenberg (Olza), Zdzisław Zwierzchoniewski (AS). Obecnie należymy do Koła Związku Powstańców Warszawskich przy Oddziale Mazowieckim PZG w Warszawie. Z plutonu powstańców głuchych żyją 4 osoby: Janusz Bedyński (Sekund), Jerzy Obrycki (Bim), Marian Falencki (Helmar), Jadwiga Stec-Smoczkiewicz (Jaskółka).

Oprac. Włodzimierz Śmieciński (kronikarz koła PZG w Warszawie)
na podstawie relacji i dokumentów Janusza Bedyńskiego i Jerzego Obryckiego

PZG.ORG.PL | Działalność PZG | Placówki PZG | Prezydium ZGPZG | Komisje | About PZG |Świat Ciszy InformacjeKulturaTechnika | Opinie | Język migowy | Historia | Prawo | Media i linki | Archiwum | Galeria | Malarstwo | Fotografia | Rzeźba | Grafika komputerowa | | Forum | Ogłoszenia | Wideokonferencja | Księga gości | Kontakt


Polski Związek Głuchych 1999-2001Wszelkie prawa zastrzeżone, wykorzystywanie jakichkolwiek elementów strony bez zezwolenia autorów jest zabronione. Najlepiej oglądać w Microsoft Internet Explorer >4.0, w rozdzielczości > 800/600.